Iga Świątek w wielkim stylu awansowała do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju US Open. W sobotnim meczu na Arthur Ashe Stadium liderka światowego rankingu pokonała Rosjankę Anastazję Pawluczenkową 6:4, 6:2. Po spotkaniu Polka przyznała, że wreszcie udało jej się zagrać na równym, wysokim poziomie przez cały mecz. To był jej najlepszy występ w tym roku w Nowym Jorku.
Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki. W pierwszym secie Pawluczenkowa starała się dotrzymać kroku Świątek i przez długi czas obie zawodniczki grały gem za gem. Polka miała sporo okazji do przełamania, ale nie zawsze potrafiła je wykorzystać. Ostatecznie pierwsza partia zakończyła się wynikiem 6:4 dla Świątek. W drugim secie obraz gry nie zmienił się znacząco, ale to Polka zaczęła skuteczniej wykorzystywać swoje szanse. Od stanu 0:1 dla Rosjanki Świątek włączyła wyższy bieg i wygrała pięć gemów z rzędu, kończąc mecz wynikiem 6:2.
Po meczu Świątek nie chciała jednoznacznie ocenić, czy był to jej najlepszy mecz na US Open od 2023 roku. „Ciężko mi porównać. Nie mam aż tak dobrej pamięci, żeby pamiętać, jaki przebieg miały wszystkie spotkania, które rozegrałam na US Open w ubiegłym roku. Ale na pewno było to moje najlepsze spotkanie w tym roku” – stwierdziła z uśmiechem. Podkreśliła jednak, że w jej grze nie nastąpił żaden gwałtowny przełom między poszczególnymi partiami. „Nie powiedziałabym, że przyspieszyłam w drugim secie, bo w pierwszym też miałam dużo okazji chociażby ku temu, aby przełamać ją drugi raz. Dużo gemów było wyrównanych i miałam kilka break-pointów, ale ich nie wykorzystałam. Więc prawda jest taka, że jedna piłka mogłaby sprawić, że w tamtej partii mogło być 6:2 zamiast 6:4. W drugim secie te piłki, które powinnam była wygrać, żeby przełamać rywalkę, z kolei już wygrałam. Dzięki temu ten wynik tak wygląda. Ale raczej trzymałam dziś ten sam poziom” – wyznała pierwsza rakieta świata.
Świątek nie ukrywała też, że mecz na Arthur Ashe Stadium sprawił jej przyjemność. Atmosfera była bowiem wyjątkowa, a trybuny – jak na weekendową sesję wieczorną – niemal wypełnione. Kibice oklaskiwali obie zawodniczki, a po wielu akcjach Polka zaciskała pięść w geście triumfu. „Przyjemnie mi się grało dziś wieczorem. Atmosfera była dobra, było trochę głośniej, a ludzie trochę bardziej podekscytowani. Mimo to byłam w stanie skoncentrować się na sobie i na swojej grze. Fajnie mi się grało” – zakończyła Polka.
Kolejna rywalka: Ludmiła Samsonowa
W 1/8 finału US Open Świątek zmierzy się w poniedziałek z Ludmiłą Samsonową. To kolejna reprezentantka Rosji i jednocześnie zawodniczka, która w ostatnich latach potrafiła sprawić problemy wielu czołowym tenisistkom. Samsonowa ma w swoim repertuarze potężne uderzenia i bardzo dobrą pracę nóg, co czyni ją groźną rywalką na twardych kortach. Polka podchodzi jednak do tego pojedynku z dużym spokojem, co wynika przede wszystkim z korzystnego bilansu bezpośrednich starć.
Do tej pory obie tenisistki stanęły na swojej drodze trzy razy i za każdym razem wygrywała Polka. Co więcej, w ostatnich dwóch meczach rozegranych w 2023 roku Świątek oddała Rosjance zaledwie pięć gemów. To pokazuje, że Polka potrafi narzucić Samsonowej swój styl gry i nie pozwala jej na rozwinięcie skrzydeł. Mimo to każdy mecz na wielkoszlemowym turnieju rządzi się swoimi prawami, a Samsonowa na pewno będzie chciała przełamać złą passę i sprawić niespodziankę.
Świątek na US Open – historia i kontekst
Iga Świątek jest jedną z najbardziej utytułowanych tenisistek młodego pokolenia. W swojej karierze wygrała już pięć turniejów wielkoszlemowych – cztery razy triumfowała na French Open, a w 2022 roku sięgnęła po tytuł na US Open. To właśnie w Nowym Jorku Polka pokazała, że potrafi wygrywać nie tylko na kortach ziemnych, ale również na twardej nawierzchni. W finale tamtej edycji pokonała Ons Jabeur, a mecz ten zapisał się w historii polskiego tenisa jako jedno z największych osiągnięć indywidualnych.
Od tamtego czasu Świątek regularnie dochodziła do głębokich faz wielkoszlemowych turniejów, choć US Open nie zawsze był dla niej szczęśliwy. W 2023 roku Polka odpadła już w 1/8 finału, przegrywając z Jeleną Ostapenko. Teraz, po roku przerwy, wraca do Nowego Jorku z nową energią i wyraźnie lepszą grą. W poprzednich rundach tegorocznej edycji radziła sobie pewnie, a mecz z Pawluczenkową był jej najlepszym występem w tym turnieju. Jeśli utrzyma ten poziom, może ponownie powalczyć o końcowy triumf.
Gra Świątek w Nowym Jorku
Polka od początku turnieju prezentuje solidny tenis. Jej największym atutem pozostaje ruch i umiejętność czytania gry przeciwniczek. Świątek potrafi świetnie bronić się w trudnych sytuacjach, a następnie błyskawicznie przechodzić do ataku. W meczu z Pawluczenkową szczególnie dobrze funkcjonował jej serwis i return, co pozwalało jej wywierać stałą presję na rywalce. Mimo że Rosjanka dysponuje mocnym uderzeniem z forhendu, Polka często wygrywała wymiany dzięki odpowiedniemu ustawieniu na kortu i precyzyjnym zagraniom po liniach.
Wypowiedź Świątek po meczu pokazuje również dojrzałość i samoświadomość. Liderka rankingu WTA doskonale wie, że w tenisie najważniejsza jest konsekwencja, a nie pojedyncze efektowne zagrania. „Dziś trzymałam poziom” – powtórzyła, podkreślając, że stabilność w trakcie całego spotkania jest dla niej kluczowa. To podejście może okazać się niezwykle istotne w kolejnych rundach, gdy rywalki będą coraz bardziej wymagające.
Znaczenie turnieju i presja liderki
US Open to ostatni wielkoszlemowy turniej w sezonie, dlatego każda zawodniczka chce zostawić na korcie wszystko, co ma najlepsze. Dla Świątek udział w Nowym Jorku ma również znaczenie rankingowe. Polka od dawna prowadzi w światowym zestawieniu, ale musiała mierzyć się z presją związaną z obroną punktów i oczekiwaniami kibiców. Presja ta nie wydaje się jednak jej przeszkadzać. Świątek udowodniła już nie raz, że potrafi grać najlepszy tenis w najważniejszych momentach. Jej zwycięstwa we French Open w 2020, 2022, 2023 i 2024 roku oraz triumf w US Open w 2022 roku są tego najlepszym dowodem.
W tegorocznym turnieju rywalizacja jest niezwykle zacięta. Wiele czołowych tenisistek odpadło już w początkowych fazach, co sprawia, że drabinka coraz bardziej się otwiera. Świątek pozostaje jednak jedną z głównych faworytek do końcowego triumfu. Jej gra, oparta na solidności i taktycznym wyczuciu, doskonale sprawdza się na nowojorskich kortach twardych. Ponadto Polka ma w swoim zespole doświadczonego trenera Tomasza Wiktorowskiego, który potrafi przygotować ją mentalnie i taktycznie na każde wyzwanie.
Co może zadecydować w meczu z Samsonową?
Mecz z Samsonową będzie testem dla Świątek pod względem utrzymania koncentracji. Rosjanka gra szybko i płasko, często skracając wymiany. Jeśli Polka pozwoli jej narzucić tempo, może być jej trudno przejąć kontrolę. Jednak bilans bezpośrednich pojedynków przemawia za Świątek. W poprzednich meczach Polka doskonale radziła sobie z siłą Samsonowej, wykorzystując jej błędy i grając cierpliwie z głębi kortu.
Ważne będzie również dobre serwowanie. W spotkaniu z Pawluczenkową Świątek wygrywała dużą część punktów po swoim pierwszym podaniu. Jeśli w poniedziałek utrzyma skuteczność serwisu, ma ogromną szansę na awans do ćwierćfinału. Do tej pory obie rywalki stanęły na swojej drodze trzy razy i za każdym razem wygrywała Polka. W ostatnich dwóch meczach rozegranych w 2023 Świątek oddała Rosjance zaledwie pięć gemów. To pokazuje, że Polka ma patent na tę przeciwniczkę i nie powinna mieć problemów z narzuceniem swojego stylu gry.
Mecz 1/8 finału będzie rozgrywany w poniedziałek, a fani tenisa z pewnością z niecierpliwością czekają na kolejny występ liderki światowego rankingu. Świątek przyznała, że czuje się w Nowym Jorku coraz pewniej, a atmosfera na korcie Arthur Ashe dodaje jej skrzydeł. Jeśli polska tenisistka utrzyma poziom zaprezentowany w pojedynku z Pawluczenkową, może sprawić, że jej droga po kolejny wielkoszlemowy tytuł będzie bardzo długa i pomyślna. Wszystko jest w jej rękach, a najbliższe dni pokażą, czy Polka ponownie wzniesie puchar US Open. Wygrana z Samsonową będzie pierwszym krokiem w tym kierunku.
Source: Polska Agencja Prasowa SA News